WE MGLE MLECZNEJ DROGI


W ustalonej z góry maszynerii świata
Ruszam się bezwolnie
w zastałym obiegu
po linii okręgu
W sztuce gram istnienia
swój piękny epizod
lalki na sznurkach
nieuniknionego

Czas wciąż się odmierza
Krąg życia się kurczy
Tylu jest koło mnie, całkiem sama ja
A może tak uciec
posklejać pozory
Że gdzieś tam na mnie czeka
Rozgwieżdżony raj

We mgle mlecznej drogi
Rozsypię swój cień
Na kryształowej łące
Porozkładam sen
Mój okruch niebytu
Uderzy gdzieś tam w kres
By stać się odbiciem
Tego, co wciąż jest.

Już noc mi zabliźnia
słowotok mych myśli
Rozrywa porządek opółnocny wiatr
A księżyc  mgławicą
w tańcu się błyszczy
Porywa mnie w korowód
najjaśniejszych gwiazd

We mgle mlecznej drogi
Zatrzymam swój czas
Na kryształowej mapie
Odnajdę nowy świat
Mój okruch niebytu
Wpadnie w roje gwiazd
I pomknie jak kometa
W rozświetloną dal.

We mgle mlecznej drogi
Rozsypię swój cień
W atomach na sekundy
porozbijam się
Mój okruch niebytu
W srebrnym deszczu gwiazd
Spadnie znów na ziemię
Od nowa tutaj trwać