LETNIEJ NOCY WINA


Na letnim nocnym niebie
Obłoki są takie białe
A liście ciepłe na drzewach
Ciszą nierozwiewane
Bo letnie noce są wolne
Od zgiełku wszystkich dni
I jest w nich święta radość
Każdej najmniejszej z chwil

Leżę leżę leżę
I myśli wyświetlam film
I senny już nie będę
I nie mam już po co śnić
I choćbym nawet nie chciał
To noc zabierze mnie
Lecę lecę lecę
Pełnią księżyca lśnię

Na letnim nocnym niebie
Obłoki są takie białe
A liście ciepłe na drzewach
Ciszą nierozwiewane
Bo letnie noce są wolne
Od zgiełku wszystkich dni
I jest w nich święta radość
Każdej najmniejszej z chwil

Wstaję idę w ten spokój
To letniej nocy jest wina
Że życie osiada na trawie
Upojne jak kiści jeżyna
I choćbym nawet nie chciał
To noc wypełni mnie
Tutaj tutaj tutaj
Wszystko ma tu swój sens

Na letnim nocnym niebie
Obłoki są takie białe
A liście ciepłe na drzewach
Ciszą nierozwiewane
Bo letnie noce są wolne
Od zgiełku wszystkich dni
I jest w nich święta radość
Każdej najmniejszej z chwil

Po letnim nocnym niebie
Płyną myśli obłoki
A liście ciepłe na drzewach
Smak nocy mają tak słodki
Bo w letnich nocach nic nie ma
Z chaosu miasta dni
I jest w nich błogi spokój
Który ukradnie świt