TAMTE DNI



Znów wracam dziś pamięcią do tamtych naszych dni
Upojnie błogich dni
Gdy byłaś obok mnie przez słońce przez księżyc i przez liliowy świt
Zakochałaś mnie
Przylgnąłem jak cień
W miękkości utkanej z pajęczyny chwil 

Przy tobie się poczułem jak młody, piękny bóg
Z helleńskich mitów, snów
Gdy siebie dałaś mi świat płaski jak niegdyś u moich leżał stóp
Czekał na mnie lśnił
Kusił ile sił
Rozkoszną zagadką tylu swoich dróg

Stroiłem ciebie sobą jak w wigilijny dzień
Zielonoigły świerk
Gdy malowałaś nas to w oczach mej duszy srebrzysty prószył śnieg
Szampan iskrzył świat
Rozciągał nam czas
Gdzieś na horyzoncie otwierał się dzień

Odszedłem w lśniącą przestrzeń spragniony wielkich braw
Gdy świata zmienię kształt
A ty szukałaś snów łza sucha wsiąkała w pozostawiony czas
Szczęścia biały puch
Zdmuchnąłem bez słów
Nie widziałem słońca jak połykało nas

Teraz już za późno zawrócić po to czas 
By w czasoprzestrzeni odtworzyć tamtych nas
Dziś to niemożliwe, żeby tamte dni
Znów od nowa przeżyć jakby to był film
Teraz już za późno zawrócić po to czas 
By po naszych śladach przebiec jeszcze raz
Dziś to niemożliwe, by do tamtych dni
W wehikule czasu wrócić i w nich być

Przez kosmos codzienności mknąłem stale w przód
Wzbijając złota kurz
I wiele było ich idolek rozkoszy sypiących płatki róż
Słodycz tylu dni
Smakowała mi
Rzadko się odzywał niepozorny ból

Gdy byłem przekonany, że tak swój składam los
Ten zaśmiał mi się w głos
Tyle dawał mi szans na powrót do nieba nie dostrzegłem ich stąd
Bez niej milion chwil
Zamienił się w pył
Fala zrozumienia pchnęła mnie na dno

Teraz już za późno zawrócić po to czas 
By w czasoprzestrzeni odtworzyć tamtych nas
Dziś to niemożliwe, żeby tamte dni
Znów od nowa przeżyć jakby to był film
Teraz już za późno zawrócić po to czas 
By po naszych śladach przebiec jeszcze raz
Dziś to niemożliwe, by do tamtych dni
W wehikule czasu wrócić i w nich być