PURPUROWE SŁOŃCE


Purpurowe słońce
Wpadło nam do gardeł
Satyna mgieł anielskich
Otuliła nas
Nie liczył się rozsądek
Nie było układanek
Błękitem kwitły róże
Deszcz padał złotych gwiazd

W twych oczach było szczęście
Nie było widać dna
Nie mogłem nie być dobry
I trwać tak cały czas
Lecz szczęście jest jak ogień
Gdy płonie spala się
Gdy słońce zeszło z nieba
Ja odwróciłem sen

Ta łza
Tak łatwo teraz spada
Na zamknięty czas
Tych słów
Już proszę nie wymawiaj
Bo prawie nie ma nas

Nie zdejmuj jeszcze z palca
Nie zdejmuj jeszcze go
Choć prawie już nie błyszczy
To wciąż ma tamtą moc
Nie zdejmuj jeszcze z palca
Niech jeszcze będzie tam
Choć nas już prawie nie ma
On ciągle ma ten blask

Tęczowe przeżywanie
Ze zdarzeń romantycznych
Ułożył nam w kosmosie
Meteorytów rój
Szeptałaś do mnie sercem
Całowałaś byciem
Gdy wzięłaś mnie do nieba
Poczułem się jak swój

W twych oczach była miłość
Nie było widać dna
Nie mogłem cię nie kochać
I trwać tak cały czas
Lecz szczęście jest jak ogień
Gdy płonie spala się
Gdy słońce zeszło z nieba
Ja odwróciłem sen

Ten rytm
Gdy serce prawie staje
I nie ma życia w nim
To ja
Rozbiłem kryształ marzeń
Który we mnie lśnił

Nie zdejmuj jeszcze z palca
Nie zdejmuj jeszcze go
Choć prawie już nie błyszczy
To wciąż ma tamtą moc
Nie zdejmuj jeszcze z palca
Niech jeszcze będzie tam
Choć nas już prawie nie ma
On ciągle ma ten blask

Nie zdejmuj jeszcze z palca
Nie zdejmuj jeszcze go
On ciągle na nim błyszczy
I ma tę wielką moc
Nie zdejmuj jeszcze z palca
Niech chwilę jeszcze tam
Będzie błyszczeć nami
Gdy już nie będzie nas