IGRASZKI LOSU

Przeznaczeni sobie

a jednak nie razem

Przeznaczeni sobie

na landszafcie marzeń


Ona z głową po schodach gdzieś w chmurach

całkiem o sobie zapomniała

On pochylony z myślami na butach

tak jakby miał mieć duszy zawał


On się w domu na wznak znów położy

utkwi swe żale w dnie sufitu

Ją o miłości romans rozmarzy

i odpłyną w swe sny po cichu


I tak mijają

się stale stale

Jedno drugiego

nie widzi wcale

Jakby na przekór

wciąż losowi

od siebie

dalej i dalej i dalej

Z szarości ich trzeba wydobyć


Przeznaczeni sobie

a jednak nie razem

Przeznaczeni sobie

na landszafcie marzeń

Przeznaczeni sobie

nikt ich nie połączy

Mijają się

nie znają się

Czy to się już tak skończy?

Przeznaczeni sobie

Mijają się

Czy to się już tak skończy?


Ona rano po schodach tak wcześnie

schodzi w codzienność się nie spóźnić

On z koszmarów ma jeszcze wciąż dreszcze

egzystować wyjdzie dziś później


I tak mijają

się stale stale

Jedno drugiego

nie widzi wcale

Jakby na przekór

wciąż losowi

od siebie

dalej i dalej i dalej

Z szarości ich trzeba wydobyć


Przeznaczeni sobie

a jednak nie razem

Przeznaczeni sobie

na landszafcie marzeń

Przeznaczeni sobie

nikt ich nie połączy

Mijają się

nie znają się

Czy to się już tak skończy?

Przeznaczeni sobie

Mijają się

Czy to się już tak skończy?


Aż kiedyś się spotkali

w tym samym jednym śnie

Jakby zakochani

tańczyli cały sen

A potem na tych schodach

na siebie się spojrzeli

I nagle się poznali

jakże zadziwieni


Teraz wpadają

na siebie stale

I chcą na siebie

wpadać dalej

Już nie na przekór

znów losowi

bez siebie

nie chcą już wcale a wcale

A szarość od nich odchodzi


Przeznaczeni sobie

złączeni już razem

Przeznaczeni sobie

w niebie zwykłych zdarzeń

Przeznaczeni sobie

teraz już na dobre

Mijali się

nie znali się

Lecz teraz jest już dobrze!

Przeznaczeni sobie

Mijali się

Lecz teraz jest już dobrze!

Mijali się

Lecz teraz jest już dobrze!